Od Auriel do Mira'Ny "Wspólny początek." ( Przebudzenie Auriel. )
Dookoła była nicość. Żadnych bodźców, żadnych myśli. Jak długo byłem w tym stanie? Dlaczego się w nim w ogóle znalazłem? Te pytania zaczęły pojawiać się w mojej głowie chwilę przed tym, jak nicość, przestała być nicością. Powoli zaczynały się w niej pojawiać bodźce. Lekkie promienie światła, oraz uczucie odrętwienia całego ciała. Z wielkim trudem otworzyłem oczy. Szyba. Byłem w jakiejś małej przestrzeni. Wszystko powoli wracało, wszystkie wspomnienia oraz jakże smutne pożegnanie, zamknięcie się kapsuły i koniec świata.
Zacząłem powoli dotykać ścian kapsuły w nadziei że uda mi się ją otworzyć. Trochę to zajęło, ale ostatecznie natrafiłem na odpowiedni przycisk i moja mała klitka się otworzyła. Zrobiłem pierwszy krok i… Od razu upadłem na ziemię. Ciało miałem tak zdrętwiałe, że poruszanie już wcześniej tą ręką było męczące. Przewróciłem się z trudem na plecy. Oczy miałem zamknięte i w takiej pozycji wziąłem głęboki wdech.
- Hahaha, jak dobrze poczuć trochę powietrza w płucach! - Powiedziałem sam do siebie z uśmiechem. Nie mogłem się teraz poddać negatywnym myślom. Udało mi się przeżyć koniec świata, a wszyscy z ośrodka pewnie podzielili mój los. Teraz nie czas na marudzenie, a na poznawanie nowego świata! Na na początek, trzeba podnieść się z ziemi.
Z trudem, ale powoli i skutecznie podniosłem się na równe nogi i ruszyłem przed siebie. Opierałem się o ścianę, w razie gdybym znowu miał lecieć na ziemię, ale nie zapowiadało się na to. Z moim ciałem wszystko było okej, ale musiałem się trochę poruszać, ponieważ bardzo zdrętwiało. Nie śpieszyło mi się i kiedy tak przechodziłem, zaglądałem też do kapsuł, by sprawdzić kto jest w środku i czy wszystko z nimi w porządku. W większości przypadków kapsuły pokazywały, że trwa proces wybudzania się. Niestety… nie wszyscy mieli tyle szczęścia. Ciała niektórych nie wytrzymały hibernacji. Wszystko co mogłem zrobić, to zamówić cichą modlitwę do ich boga, jeśli jakiegoś mieli i iść dalej. Zapisałem sobie jednak w pamięci by komuś o nich powiedzieć, by mogli mieć chociaż odpowiedni pochówek.
Szedłem tak z jakieś dziesięć minut, po drodze docierając do innego korytarza. Nudziło mi się trochę podczas tego spaceru, więc postanowiłem stworzyć różne scenariusze tego jak teraz wygląda świat. Byłem ciekawy czy trafię jakąś rzecz jak tylko wyjdę na powierzchnię. Samo myślenie o nowym świecie budziło we mnie ekscytację. Chęć poznawania nowego, co coś czego nauczyłem się od naukowców z ośrodka i nie żałuję że otrzymałem od nich tę cechę. Moje rozważania, myśli i całą resztę przerwał jakiś dźwięk.
Rozejrzałem się po korytarzu i dłuższą chwilę zajęło mi zobaczenia kawałka materiału za jedną z kapsuł. Sama kapsuła też była otwarta, ale przecież mogła być otwarta dużo wcześniej. Chciałem się odezwać, ale nagle owo postać wyszła zza kapsuły i stanęła na środku.
Znałem ją. Była to… Mira? Pamiętam że jej imię było dłuższe, ale nie mogłem go nigdy zapamiętać. Wiem na pewno że była sławną śpiewaczką. Teraz kiedy miałem okazję przyjrzeć się jej z bliska, mogłem z całą pewnością powiedzieć że jest bardzo piękną osobą. I z tego co mówili w ośrodku, jest także bardzo miał. A przynajmniej od dłuższego czasu.
- Dzień dobry~! - Powiedziałem z uśmiechem, machając przy tym ręką. Byłem taki szczęśliwy że udało mi się kogoś spotkać i do tego kogoś takiego! Chciałem podejść by się przywitać, ale ciało znowu dało o sobie znać i po kilku szybkich krokach, znowu zacząłem lecieć w dół. Tym razem jednak złapała mnie właśnie Mira. - Dziękuję bardzo i przepraszam. Całe ciało mam odrętwiałe. - Powiedziałem zawstydzony. Jak mogłem zrobić takie zawstydzające pierwsze wrażenie?!
Komentarze
Prześlij komentarz