Od Mira'Ny do Auriel

Osoba, której się bałam z początku okazała się... ćmą. A raczej chłopakiem, który był bardzo podobny do ćmy. Przywitał się już z daleka, machając mi i uśmiechając się szeroko, ale ja nie odwzajemniłam gestu. Już miałam powiedzieć coś uszczypliwego, ale się powstrzymałam akurat wtedy, kiedy chłopiec potknął się o własne nogi. Wpadł prosto w moje ramiona. Niestety nie utrzymałam nas oboje na nogach i upadliśmy razem. Nieznajomy chłopiec wylądował na mnie, a ja znowu na twardym betonie.
- Ała... - jęknęłam czując ból z tyłu na ciele. Tym razem na pewno będę mieć siniaki wielkości piłki do kosza... Popatrzyłam na białą czuprynę dzieciaka marszcząc brwi.
- Dziękuję bardzo i przepraszam. Całe ciało mam odrętwiałe - odezwał się zawstydzony, ale ani myślał chyba ze mnie zejść.
- Możesz ze mnie zejść? Przygniatasz mnie, a betom pod nami nie jest materacem - burknęłam pod nosem. Popatrzył na mnie a ja na niego. W przeciwieństwie do niego nie byłam ani trochę zawstydzona. Uniosłam brwi do góry czekając na jego reakcję.
- P-przepraszam za to! - Raz dwa się pozbierał. Stanął nade mną i podał dłoń, by pomóc mi wstać. Zawahałam się, ale przyjęłam w końcu jeśli pomoc. Wyglądał niegroźnie, dobrze mu z oczu patrzyło, jednak miałam się na baczności.
Ujęłam jego dłoń i po chwili znowu stałam na nogach. Złapałam się za plecy odrobinę się krzywiąc.
- Nic się nie stało. Wiem jak to jest stracić nagle grunt pod nogami... Czyli... - dodałam po chwili spoglądając na niego podejrzliwie. - Też się właśnie... obudziłeś ? - Chłopiec pokiwał głową potakując. Wyglądał tak niewinnie i jednocześnie niegroźnie, że nie byłam do końca pewna czy on także jest ocalałym. Westchnęłam ciężko. Rozejrzałam się dookoła kolejny raz. I co teraz?, pomyślałam. Wokoło było ponuro, głucho... oprócz nas ani żywej chodzącej duszy.
- Trochę strasznie tutaj. Nie boisz się chłopczyku ? Może razem poszukamy wyjścia na powierzchnię? Chodź... - tym razem to ja wyciągnęłam do niego rękę, czekałam na jego decyzję. Nagle znowu usłyszałam jakiś hałas. Chłopiec też, ponieważ w tym samym kierunku co ja pokierował wzrok. Nie czekając już na jego odpowiedź złapałam go za rękę i ciągnąć za sobą zaczęłam iść w odwrotnym kierunku.
- Lepiej będzie jak się stad wydostaniemy. Niewiadomo co tu nas jeszcze może spotkać, ktoś lub coś... - mruknęłam pod nosem poddenerwowana. Musiałam się jednak szybko wziąć w garść. - Ach, gdzie moje maniery... Jestem Mira’Na - obejrzałam się za siebie przestawiając się i uśmiechając lekko. 

Komentarze