Od Maeve (Przebudzenie)
Ciemność.
Z początku Maeve widziała upragnioną ciemność, którą tak lubiła. Mruknęła cicho po chwili, rozglądając się w niezadowoleniu. Wytężyła oczy, nadal taka dziwna ciemność, jakby była w zamkniętym pudełku. Dotknęła przestrzeni przed sobą i tak jak myślała, była zamknięta, bo nie musiała daleko wyciągać dłoni. Zaczęła polegać na swoim dotyku, który stosunkowo był o wiele gorszy od jej węchu. Dlatego zaczęła ciągać nosem z nadzieją, że coś poczuje. Jednak nic nie było wokół, prócz jej własnego zapachu. Takiego... Dziwnie kociego? Po chwili zaczęła uderzać i kopać w przestrzeń przed nią, a z jej ust wydało się syknięcie. Bawiła się w kota, od kiedy ona wydawała takie dźwięki.
- Halo?! Wypuścić mnie kurwa! - krzyknęła, szarpiąc się i telepiąc w środku.
Po chwili z tego dziwnego pudełka wydobył się syczący dźwięk, jaki widocznie nie spodobał się różowowłosej. Burknęła niezadowolona, po czym zamknęła oczy pod wpływem padającego na nią światła. Wieczko odsłoniło się, a ona mogła zobaczyć, że jest wreszcie na świeżym powietrzu. Wyskoczyła ze środka jak oparzona, prychając i otrzepując się. Wyciągnęła się, wydając z siebie mruczący dźwięk. Za jej plecami majtał się lekko ogon, a uszami zastrzygła, próbując domyślić się, co się w ogóle stało i dlaczego była zamknięta. Mruknęła cicho, zakładając dłonie na piersi. Dziwne miejsce, strasznie kolorowe. Miała wrażenie, że kiedyś tak nie było. Wcześniej chyba było dość ciemno, aura niepokoju roznosiła się, a tutaj? Tutaj było dziwnie spokojnie. Dla Maeve, wręcz za spokojnie. Kiedy bardziej wytężyła wzrok, ujrzała, że było wiele innych kapsuł wokoło, dużo z nich było zamknięte, a część była otwarta. Nie rozumiała co się działo. Po chwili w jej kierunku ruszyła ładna kobietka, która przyglądała się jej z uwagą. Różowowłosa zamruczała, patrząc na nią z założonymi dłońmi na piersi. Kiedy spojrzała na siebie, zauważyła, że miała swój czarny płaszcz i resztę czarnego ubioru. Dobrze pamiętała, że te rzeczy były skradzione przez nią. Czemu pamiętała tak wyrywkowo. Dziwne rzeczy się działy, naprawdę dziwne.
Maeve zaczęła się interesować tym, co powinna teraz zrobić. Czy powinna czekać na tą dziewczynę, czy raczej uciekać i żyć w spokoju na własną rękę. Miała wrażenie, że zawsze tak żyła i miała się nawet dobrze. Mruknęła, a po chwili z jej ust wydobyło się zaciekawione mruczenie. Ogon powoli się uspokajał, ale nadal poruszała jego końcówką, jakby szukała czegoś za sobą.
- Purrr... Wygląda to interesująco... Ale co ja tutaj robię... - wyburczała do siebie, a po chwili podrapała sie za kocim uszkiem.
Chyba zatęskniła za tą przyjemną ciemnością.
(Ktoś chętny? :3)
(Ktoś chętny? :3)
Komentarze
Prześlij komentarz