Od Aureliena do Naerii

 Kiedy dziewczyna zatrzymała go, rozejrzał się uważnie. Pochwycił większy kijek, jaki znalazł w okolicy. No może i się nie znają, ale wiedział, że jako facet ma w obowiązku obronić kobietę. Może i była w stanie zrobić to sama, ale on sam wierzył, że zadaniem mężczyzn jest bronić przeciwną płeć przed złem. Stanął przed nią, gdy krzaki niedaleko nich się poruszyły. Wytężył nieco zmęczone oczy, aby może wyłapać, jak duże jest stworzenie. Już mógł śmiało stwierdzić, to coś było sporych rozmiarów, było ciężkie, jednak nie skakało na nich, co mogło oznaczać, że nie było też bardzo agresywne.
Po chwili ujrzeli to, co ich tak przerażało. Wpierw z krzaka wyłonił się jaszczurzy łeb, a za nim kocie,

owłosione cielsko. Dziwna hybryda jaszczurki i jakiegoś dużego, kotowatego zwierzęcia. Dobrze znał zasadę przy walce z jaszczuropodobnymi. Ich oczy były po bokach, przez co często ich pole widzenia było ograniczone. Stanął więc szybko bokiem, ustawiając tak samo króliczą kobietę obok. Pokazał jej aby była cicho. Zwierzę powoli szło w ich kierunku, jednak nie atakowało. Po prostu kroczyło jak gdyby nigdy nic przed siebie. Jednak kiedy Aurelien chciał przejść, aby stwór spokojnie ich ominął, stanął na gałązkę. Niestety, widocznie przestraszyło to hybrydę, jaka po chwili rzuciła się w ich stronę z zaślinionym pyskiem. Białowłosy odepchnął dziewczynę, a sam padł na ziemię pod wpływem wielkiego i ciężkiego cielska. Kiedy ten chciał ugryźć go, wsadził mu w usta kijek, aby uniknąć ugryzienia. Zwierzę zaczęło się szamotać, po czym zadrapnęło dość mocno chłopaka w ramię, który pod wpływem tego cicho syknął. 
- Cholera... - szepnął. 
Jednak ta mała dywersja pozwoliła mu wydostać się spod zwierzęcia. Mimo krwawiącej ręki, wziął innego kijka, znacznie mniejszego, ale nadal grubego. Uderzył nim kilka razy łeb potwora, a ten zasyczał, uciekając z powrotem w ciemną puszczę.
- Osz ty kurwa... - powiedział, odsuwając się. 

<Naeria?>

Komentarze