Od Aureliena do Naerii
Po otrzymaniu odpowiedzi, od razu się uspokoił. Trochę się jąkała, ale dał radę to jakoś znieść. Niespecjalnie upodobał sobie te nieśmiałe dziewczynki co tylko piszczą coś pod nosem w strachu przed nawiązaniem kontaktu z nieznajomym. Było to nudne, ba, wręcz przeruchane. Jąkanie jeszcze zniósł, sam by się na jej miejscu zająknął. Dopiero co obudziła się z dziwnej kapsuły, wyszła z dziwnego pomieszczenia, a przed oczami wylazł jej wielki, dziwny facet. Mimo to, postanowił być miły, to był nieznajomy świat, czuł się tutaj co najmniej obco.
- Miło mi ciebie poznać, Naerio. - odpowiedział w pełnej kulturze.
Może i wydawał się typowym wieśkiem, co nawet koszulki przed "spaniem" nie zmienił, ale kulturę i gentelmena miał w małym paluszku. Miał wrażenie, że tak był wychowywany. Uśmiechnął się do niej znowu, przechylając głowę na bok. Przyglądał się jej, tak, zdecydowanie, to było dziwne. Czemu ona miała królicze uszy. Wskazał na nie palcem.
- To opaska? Czy... E... Czy ty jesteś jakąś czarodziejką? Czy jakim innym cudem niewidem? - zapytał.
W sumie on sam tez czuł się dziwnie pusty w środku. Jakby nie miał wcale mięśni, a jego skóra wisiała tylko na kościach. Oczywiście, tak nie było. Był on chudy, ale nie wydawało mu się, że nie ma mięśni, czuł je dotykiem. Więc czemu tak dziwnie było mu w środku. Wzruszył na to jednak ramionami.
- Za cholerę nie wiem gdzie jesteśmy i za cholerę nie wiem co się dzieje. Wiem tyle co ty. Wpierdzielili mnie do tego czegoś, potem pustka i obudziłem się tutaj. Pełno tu przerażonych ludzi, więc wydaje mi się, że raczej nikt nie wie co się dzieje. Nie dowiesz się niczego. - odpowiedział jej, prostując się lekko. - Można się rozejrzeć, może jakiś tubylec się natrafi? - zapytał, patrząc na nią.
Nie było lepszego sposobu. Chyba po części byli zdani na samych siebie...
Komentarze
Prześlij komentarz