Od Auriel do Mira'Ny "Wspólny początek."
- Oczywiście! Bardzo chętnie zostanę twoim przyjacielem! - Powiedziałem uśmiechając się do niej. Udało mi się zdobyć pierwszą przyjaciółkę w tym nowym świecie!
- Ubierz się, a ja sprawdzę co z nimi. - Wskazałem na dwójkę nieznajomych. Widziałem jak Mira ponownie się zaczerwieniła i kiwnęła głową. Ja poszedłem w ich stronę. Ten który wcześniej poszedł szukać owoców, wrócił i nazbierał ich naprawdę sporo.
- Twoja przyjaciółka czuje się już lepiej? - Zapytał jeden z nich, ten wyższy, który wydawał się bardziej… spokojny od drugiego, którego ewidentnie rozpierała energia.
- Już jej lepiej. Po wykąpaniu się od razu jej się poprawiło. Trochę wyschnie, ubierze się i przyjdzie do nas. - Powiedziałem siadając obok nich pod sporych rozmiarów drzewem. W cieniu rzucanym przez jego sporą koronę było naprawdę przyjemnie.
- To ulga. - Naprawdę wyglądał jakby mu ulżyło. - Poczekajmy więc na nią chwilę i razem zjemy coś przed ruszeniem w drogę. W końcu nigdzie nam się nie śpieszy.
- Skoro mamy trochę czasu, to może opowiesz nam coś o tym jak za twoich czasów wyglądał świat? - Powiedział mniejszy z nich jak tylko tamten skończył mówić.
- Gibal! - Upomniał go jego przyjaciel. - To nie jest coś o czym można od tak mówić. Przepraszam za niego, nigdy nie patrzy na to co myślą inni. - Przewrócił oczami i spojrzał gniewnie w stronę Gibala.
- Nic się nie stało. - Uspokoiłem obu. - Nie mam nic przeciwko by trochę po opowiadać. Muszę niestety uprzedzić że sam nie mam wielu doświadczeń z mojego poprzedniego świata. - Uśmiechnąłem się trochę niezręcznie i zacząłem opowiadać.
Opowiadałem o rzeczach, które miałem nadzieję że ich zainteresują. Starałem się opisywać je w szczegółach i odpowiadać na, nieraz absurdalne pytania, ale była to niezła zabawa. Nie minęło jednak dużo czasu i dołączyła do nas Mira.
- Cieszymy się że już ci lepiej. - Powiedział wyższy w imieniu ich obu.
- Dzień jeszcze młody, a wy pewnie jesteście głodne, więc zebrałem dla nas trochę owoców. - W moich oczach to absolutnie nie było trochę. - Kiedy zjemy, będziemy mogli na spokojnie wrócić do wioski. To nie jest daleko, a na pewno będzie tam sporo osób które będą chciały z wami porozmawiać.
Mira usiadła obok mnie i wszyscy razem zaczęliśmy jeść owoce. Nie było tu takich które bym znał z poprzedniego świata, ale na szczęście widząc nasze zmieszanie, tubylcy mówili nam nazwy owoców, ich smaki i jak się z nimi obchodzić. To była naprawdę świetna zabawa poznawanie tych nowych rzeczy. Najśmieszniejszy był owoc, który wyglądał jak pudełko i tak też się otwierał. Obawy nie dalej nie opuściły, ale była to naprawdę dobra rzecz by choć na chwilę o nich zapomnieć. Widziałem jednak że Mira dalej się czymś martwi. Nie mówiłem nic, ale złapałem ją za rękę, by przypomnieć jej że jestem obok i nie jest w tym sama.
Komentarze
Prześlij komentarz