Od Mira'Ny do Auriel

 Ubrałam się, kiedy moje ciało mało wiele podeschło i poszłam tam, gdzie wcześniej oddalił się Auriel. Usiadłam obok chłopca, przywitałam się z tubylcami. Popatrzyłam na owoce, które ze sobą przynieśli. Na górę dziwacznym rzeczy, które oni nazywali owocami. Opisali nam każde, jak je jeść i jaki mniej więcej mają smak, jednak nie za wiele nam to pomogło. Auriel zaczął jeść jednak ja nie byłam taka skora do próbowania. Miałam tyle pytań, wątpliwości... Nie mogłam pozbyć się wrażenia, że jednak umarłam i jestem... jestem gdzie? No właśnie, nie wiem!

- Przepraszam, że przerywam wam tę niezbyt interesujące przekomarzanie, ale... Jak przeżyliście kataklizm? Z tego, co było mi wiadome nasz świat miał ulec zagładzie i tylko ci, którzy mieli możliwość zahibernowania mogli przeżyć. Pytam więc, jak przeżyliście? - patrzyłam na nich poważnie oczekując jasnej i co ważniejsze, szczerej odpowiedzi. Nie wyglądali na ludzi, nie mieli też ludzkiego zapachu. Zanim zamknięto mnie w kapsule cały świat obiegła panika, wszystkie państwa, kontynenty biły się o przetrwanie, bo ponoć wszystkich czekała zagłada, a tylko te komory pozwalały na przeżycie.

Ich odpowiedź nie tyle co mnie zdziwiła, ale... przeraziła. Opowiedzieli wszystko, co wiedzieli, a przynajmniej tak się zarzekali, a mianowicie od słynnej katastrofy minęły tysiąclecia! Faktycznie, świat jaki z Auriel znaliśmy uległ całkowitemu zniszczeniu. Po tamtej przeszłości zostały jedynie fragmenty, zgliszcza, przez czas i naturę zniszczone fragmenty budowli, pojedyncze urządzenia. Ocalali, a było ich ponoć kilkadziesiąt z milionów przeżyli dzięki magii, a ich następcy, wielcy magowie żyją do dzisiaj i są kimś na wzór mędrców, czy starszyzny. Nowy świat opanowała natura, magia, ale przede wszystkim nastał pokój. Skończyły się wojny. Nikt nikogo nie zabijał. Natura za pomocą magii odrodziła się, a może raczej ewoluowała.

- To już nie jest tamten świat, ale ten lepszy jest. - Starszy z nowopoznanych uśmiechnął się ze współczuciem. - Przeżyliście, teraz możecie znowu zacząć żyć. My was przyjmiemy, nauczymy, a i czegoś się od was nauczymy.
- Nie wiem, czy akurat ode mnie się czegoś nauczycie. W... w poprzednim życiu - nie wiedziałam jak mam nazywać tamten okres, ale w końcu jakoś z tego wybrnęłam. - Dawniej byłam modelką, piosenkarką, występowałam przed wielką publicznością. - Tłumaczyłam im mój zawód, ale oni nie wiedzieli o czym do nich mówię, natomiast Auriel przysłuchiwał się temu z lekkim rozbawieniem. Wreszcie postanowiłam dać za wygraną i powiedziałam w najprostszy do zrozumienia sposób. - Śpiewałam dla innych, pokazywałam rzeczy, które inni potem mogli sobie kupić, mieć... teraz rozumiecie?

- Wooo... a zaśpiewasz nam coś?! - Młodszy z nich przysunął się bliżej, naprawdę zainteresowany tym co mówiłam, a ja odruchowo się odsunęłam, zabierając rękę z uścisku Auriela.
- Przepraszam za niego...! - Starszy od razu przywołał do porządku swojego podopiecznego dając mu po głowie.
- Nie, nie. Nic się nie stało. Zaśpiewam, ale innym razem. Na razie jestem jeszcze trochę... przytłoczona tym, o czym się właśnie dowiedziałam. Nie mogę uwierzyć, że minęły całe tysiąclecia. To... niewiarygodne, prawda Auriel? - spojrzałam w jego stronę, chcąc by i on wyraził swoje zdanie. - Mam nadzieję, że nie będziemy dla was problemem i jeśli można, to chciałabym się zobaczyć z tymi magami, z waszą starszyzną. Myślę, że oni mieliby nam o wiele więcej do powiedzenia. Co o tym myślisz, Auriel?
- Zgadzam się. Też chciałbym się z nimi spotkać - Odpowiedział po chwilowym zastanowieniu.

- W takim razie postanowione. - Spojrzałam na dwóch nieznajomych przed sobą z większą pewnością siebie niż wcześniej. Po chwili jednak pokierowałam spojrzenie na owoce przed nami. Wzięłam od ręki ten, który wyglądem przypominał gruszkę, ale miał czerwony kolor. - Co to jest za owoc? - spytałam zmieniając znowu temat. Potarłam dłonią skórkę podejrzanej gruszki, powąchałam. Palcami wyczułam, że jest miękkie. W końcu postanowiłam wziąć gryz. Tajemniczy owoc okazał się być naprawdę smaczny.

- Auriel, musisz tego spróbować. To smakuje jak morela!


( Auriel? )

Komentarze