Od Naerii DO Aureliena
Szłam na przód nie oglądając się za siebie, dobrze jednak wiedziałam, że on jest tuż za mną, czułam to i słyszałam doskonale, uszy nie są na darmo tak długie.
Kiedy usłyszałam słowo, którego nienawidzę aż się spięłam. Króliczku?! Króliczku?! Ja Ci dam króliczka! Jeszcze trochę, kogoś odnajdziemy i rozdzielimy się, uhhh spokojnie Naeria, spokojnie.. Jeszcze trochę. W jednym miał jednak rację, idąc tym lasem czuło się czyjąś obecność i to bardzo, słyszałam jak jakieś stwory piją wodę z oddalonej rzeczki, słyszałam również kroki, lecz nie byłam pewna czy zwierzęcia czy też człekopodobnego. Nie odpowiedziałam jednak na nic Aurelienowi, skupiłam się na tym by znaleźć jakąś drogę, ponieważ nasza ścieżka się skończyła a dalej była tylko puszcza, jakby nie chcieli by się szło dalej. Szliśmy dalej, nagle usłyszałam coś bardzo blisko nas, i widać było że jako jedyna bo samiec szedł dalej na wprost, aż zrównał się ze mną, a ja wyciągnęłam prawą rękę w bok dając do zrozumienia iż ma się zatrzymać. Moje uszy poruszały się we wszystkie strony, wszędzie był hałas, aż w głowie się kręciło, to jedna z moich wad gdy za dużo słyszę dźwięków.. Nie czułam się najlepiej, ale musiałam zachować trzeźwy umysł. Co jeśli ktoś kto tu jest, nie chce byśmy tu byli?
<Aurelien?>
Komentarze
Prześlij komentarz