od Vittorii (Przebudzenie)

 Wzięłam nagły wdech i powoli otworzyłam oczy. Kilka razy zamrugałam niepewnie gdyż wokół mnie nadal był ciemność. Kiedy poruszyłam ręką, poczułam obok siebie delikatną, łuskowaną skórę, a na dodatek coś puchatego leżało między moimi stopami. Nagle coś jakby pokrywa nade mną się otworzyła. W tym momencie przypomniałam sobie co się stało zanim zasnęłam. Moja rodzina.. nie żyją, ale ja żyję i muszę dowiedzieć się co tak na prawdę tutaj zaszło. Podniosłam się i usiadłam na boku kapsuły. Mały wężyk wpełznął mi na ramię i owinął się delikatnie wokół mojej szyi, a hybryda śnieżnej sowy i pumy przeciągnęła się i zeskoczyła na ziemię aby połasić się o moje nogi. Już pamiętam, to moi jedyni przyjaciele, Monty i Seli. Pogłaskałam zwierzaki i wstałam, lekko się chwiejąc. Dopiero teraz dobrze przyjrzałam się otoczeniu. Wokoło było całe mnóstwo kapsuł takich jak moja. Tylko dla czego? O co tu chodzi? Wiele z nich było już otwarte, czyli nie tylko ja się wybudziłam. Ruszyłam powoli do wyjścia z tego dziwnego miejsca. Słońce na chwilę oślepiło moje oczy, ah jak ja tęskniłam za światłem. Kiedy mój wzrok wrócił do normy, ujrzałam całe mnóstwo różnego rodzaju dzikich roślin, których nigdy do tej pory nie widziałam. Z wielką radością i ekscytacją padłam na kolana i zaczęłam oglądać niezwykłe rośliny. To było po prostu niesamowite. Po chwili wstałam i ruszyłam truchtem przez las dokładnie wszystko oglądając. Wtem, usłyszałam jakiś dziwny hałas przed sobą. Szybko lecz z lekkim poślizgiem wspięłam się na drzewo, moje nogi nadal były lekko odrętwiałe. Seli wskoczyła na gałąź obok. Pod nami ujrzałam dwójkę ludzi i jakieś monstrum. Mężczyzna siłujący się z jakimś monstrum i... kobieta z króliczymi uszami? To ludzie, czy ja na prawdę chcę im pomagać? Pokręciłam głową. Potrzebują pomocy, nie mogę ich tak zostawić. Szybko chwyciłam za łuk. Wycelowałam w potwora lecz źle wypuściłam strzałę i zamiast w głowę trafiłam go w łapę. Jak długo siedziałam w tej kapsule? Ręce nadal nie są do końca posłuszne. Bestia ryknęła i odwróciła się od mężczyzny po czym pobiegła w stronę drzewa, na którym siedziałam. Zeskoczyłam z gałęzi prosto na łeb potwora ogłuszając go na chwilę, po czym padłam plackiem na ziemię. Szybko się podniosłam by sprawdzić czy tej dwójce nic nie jest. Dopiero teraz dostrzegłam jak wielki jest mężczyzna. Poczułam się nieco nie penie. Czy to był dobry pomysły by im pomagać? Stałam z boku milcząc.


<Aurelien? Naeria?>

Komentarze