Od Naerii

 Aurelien sam rzucił się na to.. coś. Kiedy ja stałam i byłam w szoku to ten walczył ze stworem. Po całym zajściu czułam się głupio, jakbym zapomniała jak się bronić, byłam zła na siebie, że nie użyłam swoich umiejętności, tylko poddawałam się strachowi. Moje spojrzenie nie uciekało od cielska wielkiej bestii, która była w tej chwili ogłuszona przez elfią dziewczynę. Po chwili zdołałam się ogarnąć i szybko wyszłam do przodu by przywitać się z naszą wybawicielką, wyciągnęłam rękę w jej stronę.

-Jestem Naeria, dzięki za pomoc-powiedziałam, nawet uśmiechając się. Widziałam w niej to, iż nie bardzo czuje się tutaj pewnie, cóż miałyśmy podobnie. Ale też zauważyłam że patrzy na wielkiego mena obok mnie, no tak. 

-Tym wieżowcem się nie przejmuj, mnie nic nie zrobił jeszcze, więc Tobie też nie powinien, a jak co to dwie na jednego będzie-mrugnęłam do niej. Za to chłopak jakby śmiesznie się oburzył moimi słowami i spojrzał na mnie łapiąc mnie za ramię. 

<Aurelien? Vittoria?>

Komentarze